Adasiowy Smak Dzieciństwa


Firma Smak Dzieciństwa oprócz organizacji profesjonalnych animacji oferuje zabawną i wartościową historię z życia Adasia. Mamy nadzieję, że zaprzyjaźnicie się z tym niezdarnym, ale jakże uroczym chłopcem.

Miłego czytania

Cześć I

(Nie) przypadkowe spotkanie”

Pozostało 10 minut do pobudki Adama. Codziennie o godz. 7.00 rozlegał się dźwięk punktualnego budzika (nigdy się nie spóźniał – choć dla wielu byłaby to miła niespodzianka). Poranne wstawanie dla Adasia było ogromnym wyzwaniem. Do ostatniej sekundy przedłużał czas w swoim łóżku, mimo że kończyło się to dla niego katastrofalnie – zakazy od mamy na słodkości, na grę w piłkę. W zasadzie wystarczyło, gdy mama wypowiedziała trzy magiczne słowa „ Masz szlaban na…” i w tej sekundzie Adam wstawał na równe nogi.

Jednak 29 marca chłopiec wstał zanim budzik dał o sobie znać. W zasadzie, gdy budzik zaczął dzwonić Adam galowo ubrany zszedł na dół do kuchni. Wielkim zaskoczeniem dla jego mamy był widok syna gotowego do rozpoczęcia nowego dnia. Mimo pogniecionej koszuli, nierówno zapiętych guzików, plamy najprawdopodobniej po czekoladowym shake’u i spodni, które były już trochę przykrótkie – Adam dla swojej mamy wyglądał idealnie.

Chłopiec z coraz to większymi zasmuconymi, szklanymi oczami rozglądał się po całej kuchni.

– Adam co się stało? Czemu zesmutniałeś? Wiesz dziś jest wyjątkowy dzień. Długo na niego czekałam. Wyjątkowy dzień z wyjątkową osobą – powiedziała mama.

– Tak wiem i ja nie mogłem się doczekać. I gdzie są moje pree… – nie zdążył dokończyć swojej myśli. I nagle zorientował się, że jego mama wcale go nie słuchała. Rozpromieniona, tanecznym krokiem szykowała się do wyjścia. Ucałowała syna na dowiedzenia
i poinformowała, że dziś do szkoły musi iść sam.

Adam nie mógł uwierzyć w ten cały dziwny poranek.

– Jak to? A gdzie prezenty? Urodzinowy tort? Przyjęcie niespodzianka? Przecież ja mam już 10 lat!!!! – mówił to coraz głośniej chłopiec z większymi pretensjami, jakby ktoś koło niego stał.

– Wszyscy zapomnieli o moich urodzinach! Miało być dużo prezentów! Cała masa! Super świecące rolki, rower, piłka z autografami piłkarzy, samochód zdalnie sterowany! I nie ma nic!

Po wielkim lamencie chłopiec przypomniał sobie, że na pierwszej lekcji jego wychowawczyni zapowiedziała sprawdzian z matematyki – od którego podobno będzie zależała ocena końcowa. Adam wybiegł z domu. Chłopiec biegł najszybciej jak potrafi nie patrząc co dzieje się dookoła niego, a nawet po czym biegnie. W efekcie końcowym spóźnił się 5 min. Bez pukania wparadował do sali lekcyjnej. Wszyscy uczniowie spojrzeli
w kierunku Adama, po czym zaczęli szeptać między sobą. Chłopiec nic z tego nie rozumiał. Zadawał sobie pytania: O co chodzi? Czemu wszyscy na niego dziwnie patrzą i do tego te szepty. Nawet wychowawczyni siedziała za biurkiem zdziwiona i nie reagowała na zamieszanie w klasie.

Aż nagle, ktoś nie wytrzymał i zaczął się głośno śmiać .

– Hahahaha …hahahaha…Adam zamienił się w błotnego potwora!!! Błotny potwór, błotny potwór!

Cała klasa szybko zareagowała – wszyscy śmiali się wołając – Adaś błotny potwór!

– Spokój! Przypominam, że jesteście w trakcie pisania sprawdzianu! – krzyknęła wychowawczyni.

– Adam poproszę Cię do … Yyyyy …Dzieci, gdzie się podział Adam? Przed chwilą stał przy tablicy i już go nie ma… zdziwiła się wychowawczyni.

W klasie zapanowała cisza jak makiem zasiał. Już teraz nikt się nie śmiał wręcz przeciwnie wszyscy uczniowie zaczęli się martwić tajemniczym zniknięciem chłopca.

W tym czasie Adaś znajdował się daleko od szkoły – w swoim ulubionym miejscu
w parku, wysoko na drzewie. Chłopiec nie potrafił zrozumieć zachowania kolegów z klasy.

– O co im chodzi? Czemu błotny potwór? To są moje najgorsze urodziny! A miały być wyjątkowe! Miały być prezenty! – powtarzał zalany łzami.

– Hmmm moje urodzinowe życzenie jest takie, by wszystkich których znam zniknęli raz na zawsze! Marzę o spokoju! – wykrzyknął chłopiec.

Aż nagle usłyszał dziwne dźwięki, tak jakby ktoś spał i chrapał. Adam tym się nie przejął dalej wykrzykiwał swoje życzenie – Niech wszyscy znikną!

– Ejjj tam na górze!!! Trochę ciszej! Nie jesteś tu sam! Niektórzy tu śpią!

Chłopiec się zdziwił i zastanawiał kto śpi w jego ulubionym miejscu. Zszedł z drzewa, rozejrzał się dookoła siebie i dalej nic nie widział.

– Ejjjj chłopcze! Depczesz mnie teraz!!!Nawet nie można spokojnie się zdrzemnąć, bo od razu ktoś zakłóca spokój, baaa nawet nie patrzy po czym, a właściwe po kim chodzi.

– Och przepraszam, nie wiedziałem, że pan tutaj śpi. Przepraszam jeszcze raz. Zresztą tak między nami trochę dziwne miejsce do spania. – pewnym głosem powiedział chłopiec do nieznajomego mężczyzny. A niejednokrotnie mama powtarzała, by z nikim obcym nie rozmawiać.

– Ehhhh… już nic się nie stało. I tak miałem wstać. Czeka mnie sporo pracy. Od wczoraj nic nie jadłem, ale widzę mały, że ty masz poważniejszy problem. Co się takiego stało, że jesteś cały w błocie?

-W błocie? – zdziwił się chłopiec. Teraz już zrozumiał czemu cała klasa śmiała się z niego.

Adaś przypomniał sobie jak biegł do szkoły i potknął się o swoje własne nogi. Wtedy najprawdopodobniej miał miękkie lodowanie w błocie

– Teraz wszystko układa się w całość – powiedział do siebie.

– Dobra mały! Miło było, ale czas na rozstanie. Wracaj do domu i szybko przebierz w czyste ubrania zanim rodzice cię zobaczą – z troską powiedział tajemniczy mężczyzna.

– Dla mnie moja rodzina już nie istnieje!!!- krzyknął chłopiec.

– Nikt nie pamięta o moich urodzinach! Miało być dużo pięknych prezentów! I co?! I jestem cały w błocie!!

– Jak tak dalej będziesz krzyczał to uwierzę w to, że jesteś tym błotnym potworem. Hehehe. Wiesz, że złość piękności szkodzi hehehehe….hahhaha… przepraszam, ale jesteś taki zabawny. Chłopcze nie prezenty są ważne. Uwierz mi.

Ehhhh gdybym mógł cofnąć czas – wszystko byłoby inaczej. Westchnął tajemniczy mężczyzna.

– Kiedyś miałem piękną żonę i najukochańszą córkę. Nie wiadomo kiedy obydwie odeszły ode mnie. Nie chciały mieć ze mną kontaktu. Wiesz chłopcze kiedyś pracowałam
w zagranicznej firmie i całymi tygodniami nie było mnie w domu… później miesiącami…
a nawet latami. Na początku każdego dnia dzwoniłem, pisałem listy. Z czasem coraz rzadziej, bo praca zawładnęła całym moim życiem. Aż pewnego dnia przyjechałem do domu – a tam przywitała mnie pustka. Żona wraz z córką wyprowadziły się. Zamiast walczyć o to co najważniejsze wyjechałem i wpadłem w wir pracy. Po wielu latach zrozumiałem, że powinienem walczyć o żonę i córkę. I tak zrobiłem – zacząłem pisać listy. Przez wiele lat żadna z nich nie odpisywała, ja mimo to nadal próbowałem nawiązać z nimi kontakt. Wiesz… moja córka mieszka w tej miejscowości. Poprosiłem ją po raz pierwszy o spotkanie. Nic nie odpowiedziała. I wcale jej się nie dziwię… Mały nie będę zadręczać cię nudnymi historyjkami.

– Wcale nie. Wręcz przeciwnie, to co czym pan mówi jest niezwykle ciekawe. Trzymam kciuki za spotkanie z córką.

– Chłopcze nigdzie nie idę. Zrobiłem sobie tylko niepotrzebną nadzieje… ona i tak nie przyjdzie. Ale mam coś dla Ciebie. Twój pierwszy prezent urodzinowy. Trzymaj! Każdy chłopak o tym marzy.

Tajemniczy mężczyzna wyjął z kieszeni scyzoryk.

Był piękny zawsze o takim marzyłem. Idealny do strugania – pomyślał chłopiec.

– Proszę ten scyzoryk otrzymałem kiedyś od córki, ale myślę, że tobie się bardziej przyda. Pilnuj go i dbaj.

– Dziękuję proszę pana. To najpiękniejszy prezent jaki otrzymałem. Niech się pan nie poddaje i nadal walczy o spotkanie z córką – motywował go Adaś.

– Nie ma za co… i chłopcze obiecaj mi tylko jedno. Już nigdy, nie wykrzykuj by twoi najbliżsi zniknęli. A co byś zrobił, gdyby tak faktycznie się stało. A wiesz marzenia się czasami spełniają. Uważaj gdzie i kiedy je wypowiadasz. – uśmiechnął się

– Zmykaj do domu. Rodzina na pewno czeka, by uczcić z tobą ten wyjątkowy dzień – powiedział tajemniczy mężczyzna i pomachał mu na do widzenia.

I tak było. Cała rodzina wszystkie ciotki, wujkowie, bracia cioteczni oczekiwali na Adama. Gdy chłopiec tylko wszedł do domu, mama wraz z tatą wnieśli piękny, duży tort.

Zdmuchując świeczki Adam miał jedno marzenie, by tajemniczy mężczyzna pogodził się ze swoją najbliższą rodziną.

Chyba po dzisiejszym spotkaniu z tajemniczym mężczyzną jestem starszy
i mądrzejszy – zamyślił się chłopiec, uśmiechając się do siebie. Z zadumy wyrwała go mama, wołając:

– Adaś, wszyscy goście już poszli. Kiedy rozpakujesz prezenty?

– Mamo nie potrzebuje tych wszystkich prezentów cieszę się, że jesteś ty i tata. Przepraszam za dzisiejszy poranek, ale chyba wstałem lewą nogą. A prezenty możemy przekazać bardziej potrzebującym dzieciom. Po co mi to wszystko mam już tyle zabawek!– wykrzyknął Adam.

Nagle mama Adama nie wiadomo dlaczego rozpłakała się i mocno przytuliła go do siebie.

Przypomniało mu się, że dziś mama powtarzała, że ma ważny dzień, ważne spotkanie.

– Mamo a z kim miałaś się dziś spotkać.? – zapytał chłopiec.

– Adaśku jak będziesz kiedyś starszy opowiem Ci smutną historię, ale dziś są twoje urodziny
i jest to powód do radości. Tak czy inaczej do spotkania nie doszło. Niestety ktoś zrezygnował. Może kiedyś …

– Mamo, mamo tylko jeden prezent chce zatrzymać – spójrz co dostałem.

Gdy Adaś pokaz scyzoryk nagle jego mama wybuchła wielkim płaczem.

– Synku niemożliwe! Od kogo to otrzymałeś? – zapytała zdziwiona.

– Od tajemniczego miłego pana – odpowiedział uśmiechając się do mamy

– Niemożliwe – powtarzała uśmiechając się przez łzy. I ponownie przytuliła do siebie syna.

Hmmm kobiety są naprawdę dziwne – pomyślał chłopiec.